Wsrod granitowych scian Narviku


Niecale 100 km na poludnie od Narvika znajduje sie przepiekne pasmo gorskie. Z lodowca badz wprost z fiordow wyrastaja potezne granitowe sciany. NAjbardziej wybitna i najpiekniejsza gora rejonu jest Stetind (prawie 1400m wysokosci wzglednej i zarazem bezwzglednej - podejscie zaczynamy z poziomu morza ;). Szczyt widac juz z okolo 200 km z drogi na Narvik











A to strona polnocna narwika - sniezne pasmo calkiem niezle na skitoury :)



































Wielki betonowy most to brama do krainy granitowych olbrzymow.



































Takich i podobnych litych granitowych scian jest tutaj cale mnostwo.











A to juz poludniowa sciana Stetinda.























Zanim nie wybudowano szeregu tuneli Stetind byl dostepny wylacznie od strony wody. Teraz, mimo ze pod gora jest zrobiony parking na szlaku nie ma wielu ludzi, wlasciwie to narazie niema nikogo ...











A jednak, pod sciana spotykamy dwa zespoly. Jeden wybiera sie poludniowym filarem, drugi, tak jak my, droga normalna.











Tak mysle ze okolo 1000m sciany. Po lewej Olus dla porownania, po prawej niecale 2/3 filara











Wlasciwie to moglbym tu tak zostac i ogladac.











Ale niema rady - trzeba ruszac do gory











Na tzw false summit pozna dojsc latwa sciezka. Dalej idzie sie grania o trudnosciach 2 / 3 z jednym slynnym trawersem 5-kowym na samych rekach.











Na grani jest sporo sniegu - musimy obchodzic latwe miejsca i robi sie odrobine trudniej.











Z zaciekawieniem obserwujemy zespol wspinajacy sie na filarze











A to juz slynny trawers. Rzeczywiscie wogole niema stopni, plyta jest prawie pionowa i w niezlej ekspozycji. Na szczescie asekuracja komfortowa - pare starych hakow i zatarta kosc.



































Na koncowce grani zalega snieg. Trzeba sie jakos przesmyknac eksponowana skalna krawedzia nad poludniowa sciana











Poludniowy filar. Oj - trzeba to jeszcze przyjechac!























Ostatnie metry ...











I jestesmy na piku :):)











Widok na parking, prawie 1400m przewyzszenia.











Widac Lofoty - widocznosc na kilkaset kilometrow!















































Wystartowalismy na gore okolo 10tej, nie potrzeba sie nigdzie spieszyc, teraz jest kolo polnocy a slonce nadal calkiem wysoko.











Z powrotem na false summit. Klarujemy szpej...



































Jeszcze tylko kilka nieprzyjemnych trawersow po sniegu i bedziemy w bezpiecznym miejscu. W czerwcu lub na poczatku lipca dobrze jest wziasc ze soba dziabke...























A to juz nastepnego dnia po odespaniu akcji gorskiej - podziwiamy Stetind z parkingu. Gora jest nieslychanie piekna, na zywo robi powalajace wrazenie. Spokojnie uroda mozna konkurowac z Matterhornem czy Alpamayo.











Spotkani wspinacze kieruja nas do odleglej o 20km na polodnie dolinki. Po jednej stronie mamy jedyna w rejonie droge z stalymi stanowiskami, po drugiej stronie slynny downhill rowerowy. Midnight sun zdecydowanie nie sprzyja paleniu ognisk - pierwsza i jedyna wada.











Po sniadanku wbijamy sie w droge. Wystawa poludniowo - wschodnia ale niestety slonko sie schowalo za chmury.



































Bez przesady, nie jest znowu tak zimno ;)











Granit jest takiej jakosci ze drogi w Chamonix w porownaniu do niego to kupa kamieni!















































Najtrudniejsze miejsce na drodze - po czujnym tarciowym zacieciu 5m nad malutka kostka trzeba sie przesmyknac pod okapikiem.























Sa stanowiska, mozemy komfortowo zjechac. Wreszcie wychodzi sloneczko :)











Noto zbieramy sie na druga strone doliny na rowery.











Sie zgubilo sie jebadelko. Sorry marecki ...











Enormous granite slab - jak opisuje przewodnik. Naprawde niezly bajer :)











Jeszcze rzut oka na przewspinany filar











I zabieramy sie za podjezdzanie























Na poczatku jest plasko, potem plyta staje coraz bardziej deba.



































JEszcze daje rade ale w gornych partiach juz trzeba podprowadzic kawalek.











Dwa glebokie wdechy ...











I jazda!











Nabieramy predkosci











Granit jest tak szorstki ze upadek tutaj skonczyl by sie prawdopodobnie otarciem wszystkiego z koscia wlacznie ...











Chlodzenie hamulcow ...



































Najstromszy odcinek ...















































Woda plynac cienkim strumieniem po nagrzanych plytach nagrzewa sie. Na dole czeka nas ciepla kapiel :)











Noto zalojone :)











Czas na zasluzony obiadek :)











Co dobre sie szybko konczy. Trzeba przemieszczac sie dalej na poludnie.















Back to main page ...