Zielone doliny Araschan i Karakol


W Karakol u babuszki zostawiamy wielkie wory z cieplymi ubraniami i sprzetem i wyruszamy w kierunku cieplych zrodel w dolinie Araschan.











Od Miszy mamy namiary na Walentina - bylego trenera motocrossowego ktory w dolinie prowadzi schronisko. Schronisko okazuje sie zaskakujaca przyjemnie urzadzone.











Ogladamy mapy Kirgistanu i mnostwo roznych gadzetow. Wieczorkiem mamy mozliwosc posiedziec przy kominku i zagrac w szachy











Dolina jest przepiekna. Pasmo gorek przypominajacych nasze Tatry ponad ktorymi widac pieciotysieczniki.























Nagrzana sloncem, pachnaca trawa, tego nam bylo trzeba po siedzeniu w sniegu i lodzie :)











Pogoda tez niepewna, ale co z tego skoro mozemy sie wysuszyc przed kominkiem :)















































Ruszamy pieszkom na trek przez przelecz do sasiedniej doliny Karakol.











Po drodze mijamy jutry. Niestety nie udaje nam sie kupic sera :(



































Zblizamy sie do przeleczy (okolo 3800m). Krajobraz sie robi coraz bardziej surowy.











Pod drugiej stronie przeleczy piekne lodowcowe jeziorko i gory po horyzont















































Jeszcze tylko kilkaset metrow zejscia i czeka nas zasluzony obiadek :)



































Super klimatyczne miejsce. Stary szalas, stoly z kamienia. I tylko jeden turysta, rosjanin, szalony fizyk z Syberii przemierza samotnie gory. Najwyrazniej cieszy sie ze nas spotkal bo moze sobie pogadac ;)











Poznym wieczorem przy obiadku wysluchujemy opowiesci o zdobywaniu Bieluchy i innych brawurowych wyprawach :)























Nastepnego dnia mamy jeszcze ponad 30 km do Karakol























Jeszcze tyle by bylo tutaj do roboty - moznaby w to pasmo przyjechac na caly miesiac!











Znowu dochodzimy do cywilizowanych terenow (jurty i kunie)











Idziemy, idziemy ...



































Takie troche jak nasze pieniny :)











Na szczescie po 20km drogi udaje nam sie zlapac transport i wieczorem mozemy ogladac nasze pasmo gorskie z drugiego brzegu IssyKul















Back to main page ...